Marynarka z odzysku

Uprawiam modowy recycling, a Wy?

Gdy żona zobaczyła, co wylicytowałem na Allegro, rzuciła mi spojrzenie w stylu: „seriously?”. Kiedy doszła paczka, nie było lepiej, bo powiedziała: „co to ma być, Miami Vice?”. Nie było lekko, ale byłem pewny swego. Spokojnie założyłem T-shirt, potem marynarkę i zaprezentowałem się sceptycznej małżonce. Musiała przyznać, że jednak w zestawieniu z resztą elementów „nie jest tak źle”. Najlepsze jest to, że marynarkę kupiłem za około 18 zł. Mogłaby być minimalnie większa (albo ja minimalnie mniejszy, niepotrzebne skreślić), ale przy takiej cenie…

Od razu wiedziałem, że sprawdzi się z bordowym kolorem. Postawiłem na T-shirt – w koszuli byłoby za gorąco, a poza tym marynarka faktycznie kojarzy się trochę z dowolnie definiowanym południem. A że jest trochę retro, to założyłem starą Delbanę na nadgarstek.

Marynarka jest bardziej uniwersalna, niż  się do tego przyznaje. Poniżej w połączeniu z intensywnie niebieskim – moją wersja marynistycznego stylu. Może i na tej poszetce nie ma kotwic, ale i tak kojarzy mi się z zapachem wzburzonego morza.

Marynarka: Allegro

Poszetka: Próchnik (bordowa) / Tagged , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *