Jest zima, jest golf

Bo o szyję dbają nie tylko wokaliści.

Pogoda od czasu do czasu lubi przetestować temperaturę zamarzania rtęci. Wtedy sięgam po golf. W sumie to nie do końca prawda, bo robię to częściej, ale zimą jest to nie tyle kwestia wyboru, co absolutna konieczność. Zaletą golfów, tak uwielbianych np. przez Steve’a Jobsa, jest ich podwójna tożsamość. Mogą być zarówno zabudowanym pod szyję swetrem, jak i sensowną alternatywą dla koszuli (zwłaszcza te cieńsze egzemplarze). No i mamy mniejsze wyrzuty sumienia, kupując zielony czy bordowy golf niż w przypadku gładkiej koszuli w podobnym kolorze (a przynajmniej tak to sobie tłumaczymy).

Koleżanka stwierdziła, że to jesienna stylizacja. Pod względem kolorów w zasadzie tak. Miałem ochotę założyć tę marynarkę, ale ostatnio do niczego mi nie pasowała – golf przybył na ratunek. No i poszetka – kupiłem ją z myślą o innym zastosowaniu, ale odnalazła się świetnie. W przeciwieństwie do wielu jej rewers prezentuje się świetnie i chętnie go eksponuję. A w tym przypadku pasował do żółtych spodni (musicie mi wierzyć na słowo).

Marynarka: Vistula (ale kupiona za 25% ceny)

Poszetka: EM Men’s Accessories

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *