Z blaszakiem w tle

Ale kto myśli o tle przy takim pierwszym planie?

Już pisałem o tej marynarce, ale stwierdziłem, że zasługuje na jeszcze jeden wpis. Zasługuje też na poświęcenie – sesję zrealizowaliśmy na zewnątrz, gdy temperatura oscylowała wokół zera. Między ujęciami narzucałem na siebie puchową kurtkę – gdyby był to połyskujący koc termiczny, chyba poczułbym się jak tap madl.

Początkowo planowaliśmy zdjęcia zrobić z widocznym na poniższym zdjęciu tle. Drewno, mróz, facet z brodą – no wszystko się zgadza. Problem w tym, co wydarzyło się dobrych kilkanaście lat temu, a mianowicie, gdy trochę mi się urosło. Nie jestem olbrzymem, mierzę nieco ponad 180 cm, ale i to okazało się za dużo – zawsze w tle pojawiał się blaszak.

Szybko stwierdziliśmy, że z blaszakiem naprawdę nie ma sensu walczyć – lepiej się zaprzyjaźnić. W dodatku okazało się, że stanowi intrygujące, kontrastujące z ubraniem tło. Taki powiew industrialu.

Łososiowy to nie jest kolor, który często pojawia się męskich rozmowach. W damskich zresztą też. A szkoda, bo kolor ciekawy i niebanalny, zwłaszcza gdy marynarka ma taką nieformalną fakturę. W poprzednim wpisie wspominałem, że dobrze komponuje się z odcieniami niebieskiego i w tej kwestii nic się nie zmieniło – stąd klasyczne dżinsy i koszula w granatową kratę.

Poszetka w sprytny sposób nawiązuje do pozostałych elementów – niebieskie akcenty pasują do koszuli i spodni, a brązowe do krawata. Tak to sobie wymyśliłem – nieźle, prawda?;) Marynarka ma jednolitą fakturę, więc poszetka może być bardziej fantazyjna. A że wykonano ją z jedwabiu, to łatwo ją ułożyć.

Krawat to jeden z wielu, które kupiłem za około 10 zł – staram się nie wydawać więcej na używane egzemplarze. Co ciekawe, krawat to 100% jedwabiu i z łatwością się go wiąże. Brązowe krawaty nie są uważane za szczególnie eleganckie, ale coś Wam zdradzę – po pozowaniu na tle blaszaka nie wybierałem się bankiet, więc problem zbyt niskiego poziomu formalności tak jakby nie zaistniał.

Z zegarkiem nie kombinowałem, stąd wybór padł na brązowy egzemplarz marki Skagen. Dorwałem go rzecz jasna na Allegro. Szkiełko wyglądało jakby poprzedni właściciel ubijał nim kotlety faszerowane kamieniami. Z kolei pasek został chyba przerzuty przez psa (wygłodniałego od zapachu kotletów). Po wizycie u zegarmistrza zegarek odzyskał dawny blask.

Jeszcze jedno zdjęcie z poszetką, które doskonale obrazuje ciągłą walkę człowieka z naturą. Nie było łatwo.

Marynarka: Giacomo Conti

Poszetka: James Button

Krawat: Allegro

Koszula: James Button

Pasek: Allegro

Zegarek: Skagen

1 thought on “Z blaszakiem w tle

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *