Rozpinamy guziki

Ekshibicjonizm dla nieśmiałych.

Ostatnio czekając w samochodzie na żonę, przyuważyłem pana, który wyszedł ze sklepu w klapkach, spodenkach i bez koszulki. Radośnie machając kartonem mleka, cudem utrzymując na stopach rozpadające się kuboty, ruszył prosto w ulewę. Pomyślałem sobie, że to rozpinanie guzików jest jakąś epidemią, która w skrajnych przypadkach prowadzi do pokazu nieszczególnie estetycznych brzuchów. Co powinien był zrobić? Oczywiście skomponować jakąś stylizację i zapiąć wszystkie guziki, zupełnie jakby ubranie miało stać kaftanem bezpieczeństwa. Zamiast tego postawiłem na prosty outfit i pozwoliłem sobie na rozpięcie dwóch górnych guzików koszuli (tak, wiem, szok!). Kiepski ze mnie moralizator.

Oczywiście o guzikach nie piszę bez powodu. Ponieważ zdecydowałem się na kamizelkę, to stwierdziłem, że warto przypomnieć, że zwyczajowo tego ostatniego guzika nie zapinamy. Powinniśmy też raczej zrezygnować z paska, ale moim zdaniem w casualowych stylizacjach można sobie tę kwestię darować. Inna sprawa, że to porada praktyczna – sprzączka paska potrafi wypychać kamizelkę.

Swoją drogą kamizelka to część mojego ślubnego stroju. Mężczyźni mają jednak pod tym względem szczęście – z garnituru korzystam regularnie, a i kamizelka się przydaje. Na zdjęciach może dokładnie tego nie widać, ale jej tył uszyto z tego samego materiału co front. Dzięki temu i bez marynarki prezentuje się bardzo dobrze. Zainwestowanie w ręczny wybór Poszetka.com to był jednak całkiem dobry pomysł.

Stylizacja powstała bardzo szybko – rano sprawdziłem pogodę i stwierdziłem, ze w samej koszuli będzie mi za chłodno, a w marynarce się ugotuję. A ja wrażliwy jestem, muszę dbać o temperaturę ciała. I tak padło na kamizelkę. Dopiero później zobaczyłem się w lustrze i pomyślałem: „No nieźle, niby elegancko, ale na luzie”. Byłem zadowolony z siebie do momentu, gdy w połowie sesji żona powiedziała mi, że wyglądam jak kelner. Wcale się tym nie przejąłem, nic a nic. Rzecz jasna, nie zgodziłem się z małżonką, ale podwinąłem rękawy, by dodać całości jeszcze więcej luzu.

Wstyd się przyznać, ale kiedyś w mojej szafie wisiały koszule z krótkim rękawem. Nie idźcie tą drogą. Nie każdy może być Danielem Craigiem – w większości przypadku takie koszule są jeszcze gorsze od T-shirtów w rozmiarze XXL. Także nawet latem polecam długie koszule i podwijanie rękawów. A kiedy atakują upały, sięgajcie po len – rozwiązuje większość problemów świata (może poza sytuacją na Bliskim Wschodzie).

Już wiecie, że kamizelka była szyta na miarę i to produkt wysokiej klasy. Musicie przyznać, że dobrze komponuje się ze śliwkowymi spodniami i brązową torbą, prawda? O ile spodnie to nic specjalnego (zwyczajna średnia półka), to o torbie warto napisać – upolowałem ją na Aliexpress za grosze. Jasne, trochę brakuje jej do eleganckich toreb z wysokogatunkowej skóry, ale podczas codziennego użytkowania sprawdza się dobrze. I nie jest żal, jeśli coś się jej stanie. Zaryzykowałem, poeksperymentowałem i nie żałuję.

Na ręce zegarek Rotary. Już kiedyś pisałem, że trochę zajęło mi przekonanie się do prostokątnych czasomierzy. Swoją klasę pokazują w przypadku bardziej eleganckich stylizacji. Wiem, że sama kamizelka nie czyni ze mnie jeszcze lorda, ale nie wyobrażałem sobie innego zegarka, gdy już na koszuli wylądowała kamizelka.

Ten egzemplarz trochę przeżył, nim trafił w mojej łapki, ale dodaje mu to tylko uroku.

I jeszcze jedno spojrzenie na całość. Kelner, pff.

Spodnie: H&M

Koszula: Wólczanka

Kamizelka: Poszetka.com

Buty: Venezia

Zegarek: Rotary

Torba: Aliexpress

 

2 thoughts on “Rozpinamy guziki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *