Widzę cię

Strachu nie można wartościować.

Wyobraźcie sobie, że dzień w dzień podróżujecie komunikacją miejską. Wraz z masą ludzi przepływacie od pociągu do pociągu, od autobusu do autobusu, od tramwaju do tramwaju. Hmm, wraz z tą masą czy może jesteście jej częścią? Większość osób odpowie, że jest jej częścią, płynie z prądem. W takiej sytuacji łatwo poczuć się całkowicie anonimowym. A teraz wyobraźcie sobie, że w gazecie, w sekcji ogłoszeń drobnych, obok reklam seks telefonów, zaczynają się pojawiać zdjęcia różnych osób, które podróżują komunikacją. A parę dni później te osoby stają się ofiara przestępstwa. Czasem jest to kradzież kluczy, czasem pobicie, a czasem morderstwo.

W podobnej sytuacji znalazła się Zoe Walker, jedna z głównych bohaterek powieści „Widzę cię” autorstwa Clare Mackintosh. Pewnego dnia trafia na ogłoszenie ze swoim zdjęcie. Nie ma pojęcia, kiedy ktoś zrobił to zdjęcie, a co dopiero, że miało pojawić się w ogłoszeniu. To początek paranoi, potem jest tylko gorzej.

„Widzę cię”, psychologiczny thriller, rozkręca się powoli – autorka nie rzuca w nas trupem na pierwszej stronie czy w pierwszym rozdziale. To thriller dla osób, które cenią zgłębianie psychiki postaci, a nie pościgi za seryjnym zabójcą z wyrafinowanym modus operandi.

Całą historię poznajemy z trzech perspektyw. Wspomnianej Zoe Walker – zwyczajnej, ciężko pracującej kobiety, która stara się zapewnić byt swojej rodzinie i ułożyć sobie życie po rozwodzie. Mamy też Kelly Swift – londyńską policjantkę z przeszłością. Dodatkowo co parę rozdziałów trafiamy na wyznania antagonisty, który stoi za całym zamieszaniem.

Warto zwrócić uwagę na ciekawy, a zarazem istotny zabieg formalny. W przypadku Zoe Walker narracja jest pierwszoosobowa i prowadzona w czasie teraźniejszym. Doskonale pokazuje to, jak niewiele potrzeba, by poczuć zagrożenie, które nie odstępuje nas na krok. Chociaż wszystko rozgrywa się współcześnie w wielkim mieście, bohaterka podróżuje komunikacją, to nawet w najbardziej publicznych miejscach nie czuje się bezpiecznie.

Z kolei historię Kelly Swift, która stara się rozwikłać sprawę tajemniczych ogłoszeń, poznajemy poprzez klasyczną narrację trzecioosobową w czasie przeszłym. To nieprzypadkowy wybór autorki – ten fragment powieści ukazuje jak minione, traumatyczne wydarzenia wciąż mogą straszyć, wywoływać paranoje i nie pozwalać pójść dalej.

Tym sposobem autorka pokazuje nam dwa rodzaje strachu, nie wskazując, który jest gorszy czy wymagający większej uwagi. Nie pokazuje, bo strachu nie można wartościować i to jeden z motywów głównych powieści.

Kolejny istotnym wątkiem „Widzę cię” jest notoryczne bagatelizowanie poczucia strachu u kobiet. „Wydaje ci się, to na pewno nie ty w tym ogłoszeniu, nie przejmuj się” – tak brzmi sparafrazowana wypowiedź partnera Zoe. Z kolei jej szef oferuje odwiezienie do domu i to ma załatwić sprawę. On czuje się dobrze, kolejny dobry uczynek na koncie, ale co będzie dalej – to już go nie interesuje, wygodnie jest to zignorować. Strach jest nieśmiertelny i wciąż wszechobecny. A mówimy przecież o naszych czasach, Londynie, dla wielu stolicy świata, a przynajmniej kandydata do tego tytułu. Problem jest teraz nawet bardziej aktualny niż wcześniej, bo technologia pozwala na więcej nadużyć.

„Widzę cię” to mądry thriller, tak zwany slow-burner, któremu trzeba dać trochę czasu. Zakończenie nie było dla mnie do końca satysfakcjonujące – poczułem lekki zawód, chociaż nie brakuje w nim udanych twistów. Z drugiej strony, głupotą byłoby oczekiwać po powieści w takim stylu, klimacie, o takim tempie akcji jakiegoś spektakularnego finału. I może właśnie o to chodzi – autorka chciała zaserwować czytelnikom zbyt spektakularny finał stosunkowo kameralnej opowieści, która zasługiwała na rozwiązanie wybuchowe pod względem emocji, a nie zdarzeń i twistów. Jest zaskoczenie, jest niedowierzanie, ale czy były potrzebne? To chyba najważniejsze pytanie. Ale i tak finał nie zmienia wydźwięku całości. Warto sięgnąć po „Widzę cię”.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *