Nonchalant #1

Black tie


Macie kilka minut? Zachęcam do przeczytania opowiadania ze Szczepanem Bednarskim w roli głównej:

 

Niektórym nonszalancja przychodzi z wiekiem.

U mnie przyszła z kontrabasem.

Kumple w liceum dorabiali, roznosząc ulotki albo opróżniając portfele rodziców. Ja grałem na basie, a do tego wymyśliłem sobie pracę w sklepie muzycznym połączonym z antykwariatem. Tak, wiem, so exciting. Ale Pan Eustachy, właściciel i prawdziwy pasjonat, nauczył mnie o życiu nieco więcej niż kierownik sali restauracji pod złotymi łukami. Natomiast odwiedzający sklep jazzmani szybko pomogli mi zrozumieć, na czym polega klasa.

Dlatego mijając portiera, tylko skinąłem mu i pewnym krokiem wszedłem do holu. Zamiast skierować się na główną salę, ruszyłem za postawnym dżentelmenem, który nie wierzył w smoking. Założyłem, że to kwestia religijna – inaczej nie założyłby przecież dżinsów i granatowej marynarki, skoro na zaproszeniu było wyraźnie napisane „black tie”.

 

Cały odcinek możecie przeczytać tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *