Ale auta!

Brum, brum

Mogę być młody duchem, ale czasu nie oszukam (jeszcze…!) – jestem już po trzydziestce. Po co miałbym sięgać po książkę dla dzieci, skoro dzieci jeszcze nie mam? Odpowiedź jest prosta i ujawnia moją prawdziwą naturę człowieka, który ocenia książki po okładce. Czy jestem aż taki powierzchowny? Nie, po prostu uwielbiam także wizualny aspekt książek. Stąd decyzja, żeby zapoznać się z „Ale auta!”.

Chociaż nie brakuje na rynku świetnie wydanych książek, to jednak bardzo często straszą nas okładki ze stockowymi zdjęciami czy po prostu nieudane projekty nawet nie ilustratorów, a graphic designerów, którzy dorabiają i szukają odskoczni od ulotek, na których najważniejsze jest wielkie logo marki. W takiej sytuacji książki dla dzieci są ostatnim bastionem wartościowych ilustracji. W ich przypadku artysta nie odpowiada tylko za opakowanie, ale i oprawę graficzną poszczególnych stron – mam na myśli grafiki, typografię czy choćby tła. Dlatego „Ale auta!” mnie zainteresowały – książka dzięki pracy Macieja Szymanowicza jest po prostu piękna.

Szymanowicz doskonale operuje kolorami. Korzysta ze zgaszonej palety barw, dlatego na pierwszy rzut oka wcale nie jest oczywiste, że kierowana jest raczej do młodszego czytelnika. Przejścia między barwami, rozświetlenia, nasycone kontrasty – no place lizać. Ilustrator unika nudnych gradientów i wielkich plam w jednym kolorze. U niego wszystko ma tekstura, jest namacalne, chociaż 2D na kartce. Auta rysuje dość klasycznie (ale stylowo!), natomiast w przypadku postaci pozwala sobie na zerwanie z realizmem. I dobrze, bo w tej tematyce chodzi o emocje, a nie anatomię.

Podtytuł „Odjazdowe historie samochodowe” nie jest przypadkowy. Książka opowiada w wybiórczy sposób o historii motoryzacji. Młody czytelnik dowie się, gdzie i kiedy powstały pierwsze pojazdy, (protoplaści aut), jakie były trendy w modzie automobilowej, a także poczyta o kilka postaciach, których do historii wpisały się właśnie dzięki samochodom. Nie zabrakło też informacji o słynnych zawodach czy fabryce, w której powstawał Ford T. To tak w dużym skrócie. Autor pamięta, że książkę będzie czytały głównie dzieci i często dodatkowo edukuje, kilkoma słowami tłumacząc, czym jest np. prototyp, aerodynamika, licencja czy rajd gwiaździsty (sam tego nie wiedziałem).

„Ale auta!” to książka, nomen omen, kierowana do czytelników w wieku 7-13 lat. Gwarantuje Wam jednak, że zachwyci także dorosłych. W dodatku może się z niej dowiedzieć wielu ciekawostek. Przyznaję, że nie miałem pojęcia, że Fiat 125p występował także w wersji pick-up oraz jamnik (z sześciorgiem drzwi), czy że benzynę pod koniec XIX wieku można było kupić tylko w aptece. Czas wyruszyć w drogę!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont.

 

1 thought on “Ale auta!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *