Propozycja nie do odrzucenia

+10 do charyzmy

Bardzo rzadko kupuję coś w Zarze – nie przekonują mnie udziwnione projekty, a poza tym większość ubrań jest ze słabych materiałów w zawyżonych cenach. Ale zawsze przeglądam wyprzedaże, bo czasami zdarzają się perełki. I tak trafiłem na kapelusz, którzy widzicie poniżej. Klasyczny, filcowy w ponadczasowym kolorze. A kosztował jedyne 20 zł. Paradoksalnie stał się początkiem prezentowanej stylizacji, chociaż zdawałoby się, że takie dodatki jak kapelusz dobiera się na samym końcu.

Do kapelusza dobrałem koszulę – denimową, denimową o powiedzmy podobnym kolorze. Skoro koszula była ciemna, to stwierdziłem, że marynarka będzie musiała z nią kontrastować i padło na moją ulubioną dwurzędówkę w kratę (i pepitkę – przyjrzyjcie się!). Poszetka nie stanowiła już takiego wyzwania – sięgnąłem po pierwszą w zgaszonych barwach. No i został wybór krawatu. Znowu chwilę się zastanawiałem i już miałem wybrać brązowego knita, gdy stwierdziłem, że skoro pozwalam sobie już na tak niestandardowy dodatek jak kapelusz, to i z krawatem można poszaleć. Z przyjemnością zawiązałem pod szyją szeroki krawat w kolorze czerwieni przechodzącej w bordo ze złotymi ornamentami. Krawat kupiłem kiedyś za grosze na Allegro i jeszcze nigdy wcześniej nie założyłem. Warto było czekać.

Cała stylizacja wyszła trochę gangstersko. Piszę to pół serio, ale jest taki stereotyp, że jak ktoś zakłada ciemną koszulę, to na pewno zajmuje się ciemnymi interesami. Faktycznie czasami efekt końcowy jest właśnie taki, ale dyskryminujmy ciemnych koszul! Tym bardziej, że prezentowany outfit jest chyba świetnym dowodem na to, że da się stylowo ograć ciemną koszulę. A tak ubranego mnie chyba nikt nie oskarżyłby o przynależność do mafii. No chyba, że w czasach prohibicji.

 

Marynarka: Próchnik

Koszula: Mango

Kapelusz: Zara

Krawat: second hand

Poszetka: EM Men’s Accessories

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *