Jezioro ognia

Krzyżowcy vs obcy

„Krzyżowcy vs obcy” to dobre podsumowanie tego komiksu. To aż tak proste, ale zarazem aż tak skomplikowane. Zamieszałem, prawda? Spokojnie, zaraz pozwolę Wam zajrzeć w głąb mojego umysłu. Ale już na wstępie muszę napisać jedno – „Jezioro ognia” bardzo mi się podobało i sprawiło, że przestałem smęcić, że w tym w tygodniu nie grają żadnego nowego porządnego blockbustera w kinach.

Obecność stworzeń z obcej planety nie jest żadnym spoilerem – już prologu obserwujemy, jak w Pirenejach rozbija się statek kosmiczny, z którego wylewają się ohydne bestie. Ale nie może tak od razu zacząć się jatka – najpierw wypadałoby poznać bohaterów. Mamy więc Theo z Szampanii i Hugh z Blais – dwóch młokosów, którym zamarzyła się kariera krzyżowców. Tak naprawdę nikt ich nie potrzebuje na froncie, ale spróbujcie wytłumaczyć to chłopakom, którzy wojnę traktują jak źródło atrakcji i wielką przygode. Zaraz zostaje im powierzona misja, która ma ich zająć, ale w zamierzeniu ma być kilkoma tygodniami nudy. Wyruszają przed przewodnictwem sir Raymonda Mondragona – wypalonego rycerza, który swój cynizm najbardziej lubi zapijać. Gdy docierają na miejsce, robi się gorąco – mieszkańcy drążą przed nieczystymi siłami, a spora rola przypada młodej dziewczynie, heretyczce, którą takim mianem obwołuje mnich podróżujący z całą drużyną.

No właśnie, heretyczka. Przyzwyczailiśmy się do tego, że krzyżowcy wyprawiali się na Bliski Wschód. Natomiast ci, których poznajemy w „Jeziorze ognia”, są członkami krucjaty przeciw albigensom, o których musicie wiedzieć tyle, że ich wiara mocno opierała się na wartościach chrześcijańskich. Cóż, nie na tyle mocno, żeby nie zainteresował się nimi papież. A zainteresowanie papieża w tamtych czasach często kończyło się czymś więcej niż odlajkowaniem na fejsie. Tak, mam na myśli eksterminację. Wybranie takiego okresu pozwoliło Nathanowi Fairbairnowi (scenarzyście) po pierwsze, umieścić akcję w pięknie narysowanych ośnieżonych krajobrazach, a po drugie (i ważniejsze) pokazać, jak wyrachowane były krucjaty i jak groźny był (i jest!) fanatyzm. Wbrew pozorom wyrachowanie i fanatyzm mogą koegzystować i jest to bardzo współczesna przestroga.

Dobra, naobiecywałem obcych, a opowiadam o odautorskim komentarzu na temat wartości rządzącym światem. Spokojnie, obcy pojawiają się nie tylko w prologu. Więcej nie chcę zdradzać, by nie zepsuć Wam zabawy. Komiks ma świetne tempo, nie ma miejsca na nudę. A gdy na pierwszy plan wychodzi akcja (co nie dzieje się rzadko), to jest fantastycznie – będziecie mieli wrażenie, że oglądacie znakomicie zmontowany hollywoodzki film.

Sceny akcji nie wypadałyby tak dobrze, gdyby nie warstwa wizualna, za którą odpowiada Matt Smith. Jego kreska od razu przypadła mi do gustu. Ma cartoonowy charakter, więc postacie są czasami grubo ciosane, ale wyraziste. W ogóle Smith raczej koncentruje się na bohaterach niż rozbuchanych tłach – na drugim planie brakuje detali, ale w niczym to nie przeszkadza. Po prostu nie są tej historii potrzebne. Bardzo spodobały mi się również kolory. Na pojedynczych panelach czy całych stronach dominują mało kontrastowe barwy, co od razu narzuca pewną atmosferę. Ale jak zestawimy strony oddalone od siebie kilka kartek, od razu zauważymy efektowne kontrastowe palety.

„Jezioro ognia” pochłania się błyskawiczne. W przypadku komiksów zazwyczaj oznacza to małą ilość tekstu. Tutaj tekstu i subtelnej ekspozycji nie brakuje – to inteligentna rozrywka w świetnym wydaniu. Warto też zwrócić uwagę, jak zmienia się postrzeganie nieznanego w zależności od rozwoju ludzkości. Gdybyśmy obecnie trafili na jakiejś dziwaczne stworzenia, pewnie snulibyśmy przypuszczenia o ich pozaziemskim pochodzeniu. Natomiast bohaterowie „Jeziora ognia” uparcie nazywają obcych diabłami. Niby nie powinno to dziwić, ale zmusza do zadania sobie pytania – czy nie jesteśmy obecnie zbyt pewni swojej nieomylności?

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Non Stop Comics.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *