Ananasowy szyk

Ale czy to wypada?

Musicie sobie zadać jedno proste pytanie – czy założylibyście krawat w ananasy, a jeśli nie, to dlaczego? Piszę o tym nie bez powodu – jeśli przyjrzycie się krawatowi na poniższych zdjęciach, zauważycie, że zdobią go właśnie wspomniane egzotyczne owoce. Takie cudo dostałem od marki Nonchalant. Ale wróćmy do mojego pytania. Wiem, że wiele osób wzbrania się przed takimi krawatami. Jeśli już muszą zawiązać coś pod szyją, to szukają opcji jak najbezpieczniejszej i niezwracającej uwagi. Stąd popularność krawatów gładkich, jednokolorowych. A najlepiej w odcieniu ciemnego granatu, żeby zlał się w jedność z garniturem. Żeby tylko nikt nie chciał mu się za długo przyglądać.

Ja natomiast uważam, że krawat to nie przykry obowiązek (ale kiedyś właśnie tak myślałem!), lecz dodatek, który może nam sprawić wiele radości. Dlatego zawsze staram się wybierać krawaty nietypowe, intrygujące, ale jednocześnie pamiętam, że to tylko (i aż) dodatek. I tak trafił do mnie krawat w ananasy. Wspaniały. Wygląda obłędnie, wykonano go z wysokogatunkowego jedwabiu, dzięki czemu świetnie i łatwo się go wiąże. W tej sesji zestawiłem ją z mało formalną dwurzędową marynarką, ale nie tak dawno stanowił część mojej weselnej stylizacji – do granatowego garnituru i stalowo błękitnej koszuli pasował idealnie. Z daleka wygląda jak bordowy krawat w mikrowzór i dopiero z bliska ujawnia swoją prawdziwą naturę. W żadnym wypadku nie uważam go za zbyt ekstrawagancją opcję jak na wesele. W końcu to czas zabawy. Poza tym jeszcze nigdy tyle obcych osób nie pytało mnie, gdzie kupić taki krawat.

W przypadku poszetki także pozwoliłem sobie coś niestandardowego. Marynarka jest matowa, zero połysku, więc wybrałem cieniutką wełnianą poszetkę. Kolor ma nieoczywisty, ale te ciepłe odcienie brązu dobrze komponują się z krawatem i spodniami. A propos spodni – uznałem, że jeśli dodatki są mocno oryginalne, to podstawa – marynarka, spodnie, koszula – musi być dość klasyczna i stąd jednokolorowe elementy garderoby. Trochę wyłamuje się marynarka, ale tylko struktura tkaniny. Dzięki domieszce kaszmiru jest niezwykle przyjemna w dotyku i świetnie wygląda.

Do tego zestawu pasowałoby wiele zegarków. Praktycznie każdy z brązowym paskiem prezentowałby się przyzwoicie. Ale nie mogłem nie skorzystać z okazji, by sięgnąć po jeden z moich ulubionych czasomierzy. Dla niektórych pewnie to spora ekstrawagancja, ale przecież granat i ciemnoniebieski to jedne z najbardziej uniwersalnych odcieni w modzie męskiej, więc sprawdzają się w każdej skali.

Marynarka: Próchnik

Spodnie: Zara

Krawat: Nonchalant

Poszetka: Nonchalant

Koszula: James Button (przy zakupie pamiętajcie, by wpisać kod JB20%.

 

Przy okazji przypominam, że tutaj możecie zapoznać się z opowiadaniami, które przygotowuję wspólnie z marką Nonchalant.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *