Tekst

A ty gdzie przechowujesz swoją duszę?

Dmitry Glukhovsky nie oszczędza czytelników – serwuje im niewygodną, oślizgłą prozę. Po każdym rozdziale ma się ochotę wskoczyć pod prysznic, by zmyć z siebie smutną, moskiewską rzeczywistość. Proza jest brutalna, ale brutalnością nie epatuje – raczej pokazuje, jak życie potrafi z nami brutalnie pogrywać:

„A jak to jest zajść w ciążę z trupem? Takie brzemię jest sto razy cięższe. Wtedy w dziecku będzie kipieć nie zwietrzała złość na ojca, lecz tęsknota. Tęsknota ma długi okres ważności. Pewnie do samego końca będziesz sobie wyobrażać: a gdyby żył? A gdyby dziecko wychowywało się z rodzonym ojcem? I znów – będziesz widzieć w nim wspomnienia dawno pogrzebanego człowieka. Żyć jak z duchem. Ani ty nie zaznasz spokoju, ani on.”

Głównym bohaterem „Tekstu” jest Ilja. Niepozorny dwudziestokilkulatek właśnie wraca z więzienia, w którym spędził siedem lat. Jest młody, ale już stary, pozbawiony złudzeń i nadziei. W domu niewiele na niego czeka, a jedyne łączniki z przeszłością – matka i dawna miłość – okazują się ślepymi zaułkami.

Żeby zrozumieć beznadzieję bohatera, musimy cofnąć się do czasów, gdy zapracował sobie na karę. Jeśli spodziewacie się, że naprawdę zawinił, wykazał się w młodości naturą zbrodniarza, to muszę Was rozczarować. Po prostu stanął w obronie swojej dziewczyny. Ideały wzięły górę, uwierzył, że może postawić się milicjantowi stawiającemu fałszywe oskarżenia. W efekcie wylądował w więzieniu na siedem lat. Tak łatwo złamać człowieka.

Często zastanawiamy się, jak bardzo pojedyncze decyzje zmieniają nasze życie. Co by było gdyby… Nadajemy niektórym decyzjom wielką wagę – wybór uczelni, kariery zawodowej, partnera, liczby dzieci. Długo można by było wyliczać, ale każdy intuicyjnie czuje, że dotyczy to ważnych momentów. Natomiast Glukhovsky w „Tekście” przypomina, że życia nie da się zaplanować. Jedno pozornie błahe wydarzenie nie tyle może zniszczyć życie, co je całkowicie unicestwić. Ilja w dużym stopniu jest pustą skorupą. Desperacko potrzebuje bodźców, które jednak spychają go na dno.

„Nieprawdę mówią, że wódka ogłusza: tak, ogłupia, przeszkadza składnie myśleć, budować zdania, strzec się rozmówcy. Ale słuch staje się od niej lepszy. Lepiej słuchać i siebie, i drugiego człowieka – choćby nie wiadomo jak, ze swoimi trzeźwym umysłem, krył uczucia za słowami. Wódka to rentgen.”

W pewnym momencie w ręce bohatera trafia telefon, który należał do wrogiej mu osoby. Telefon jak telefon. No dobra, iPhone 6, ale to nie ma znaczenia, bo telefon bez zawartości jest bezmyślnym narzędziem. Ale jeśli wypełni się go zdjęciami, smsami, mailami, to zyskuje duszę. A może zaczyna ją przechowywać? Czy taką obcą duszę można posiąść? Ilja wiódł przez ostatnie lata tak wyjałowione życie, że chłonie każdą cząstkę poprzedniego właściciela. Przeżywa nieswoje historie, próbuje wkleić siebie w minione wydarzenia. W często powtarzane kłamstwa można uwierzyć. Nawet jeśli okłamujemy samego siebie. Przeżywając nieswoje życie, też możemy się w nim zatracić. I tak dzieje się z Ilją.

„Tekst” to częściowo nietypowa powieść epistolarna. Poznajemy właściciela telefonu poprzez listy na miarę naszych czasów, czyli smsy. Historia jest poszatkowania, pełno w niej braków i, podobnie jak Ilja, sporo sobie dopowiadamy. Ciekawa forma, która jednocześnie zmusza umysł do wysiłku. Tym bardziej, że wydarzenia często poznajemy bez kontekstu i niechronologicznie.

Najnowsze dzieło Glukhovsky’ego jest także przestrogą przed tym, czym może stać się państwo, jeśli w porę nie powstrzyma się niepokojących zmian. Niby obserwujemy dramat jednostki, ale nie zapominajmy, że każdy taki dramat ma genezę. A prawdopodobieństwo takiej genezy rośnie, gdy władza staje się bezkarna. Naprawdę nie chcemy żyć w kraju, który doprowadza ludzi na skraj. Naprawdę.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *