Zabij albo zgiń #3

Zabić wyrzuty sumienia

„Zabij albo zgiń” w trzecim tomie jest już dojrzałą opowieścią. Mniej mamy zaskoczeń i poszatkowanej narracji, bo poznaliśmy głównego bohatera na tyle dobrze, że skończył się czas wstępów, czas na mięcho. Swoją drogą, na pierwszych stronach Dylan sam zwraca uwagę, że wreszcie dochodzimy do właściwego momentu w historii, a wcześniej mieliśmy do czynienia z najdłuższą retrospekcją w historii (znalazłbym bez problemu konkurencję, ale nie czepiajmy się Dylana – wystarczająco dużo przeszedł).

Dylan potwierdza nasze przypuszcza z poprzednich tomów – demon to prawie na 100% efekt halucynacji spowodowanych odstawieniem leków i ekspozycji na nawiedzone ilustracje zmarłego ojca. Kiepska to świadomość, że zabijało się przez omamy, a nie czyhającego na nasze życia demona. A Dylan musi z tym żyć. Postanawia odpuścić, zrezygnować z roli mściciela i początkowo mu się to udaje. Nawet żartobliwie wspomina, że złożył rezygnację z posady mściciela w prasie – w liście opowiada, że porzuca Nowy Jork i zostawia go na pastwę wszystkich grasujących w nim szumowin.

Problem w tym, że kwestia bycia mścicielem nie zależy tylko od Dylana – może policja wydaje się nim mniej zainteresowana, ale nie można tego samego powiedzieć o rosyjskiej mafii. Dylan postanawia się z nią rozprawić i po raz pierwszy w tej serii jego plan nie wygląda jak stworzony na kolanie. Chłopak nabrał doświadczenia, a w dodatku kierują nim inne motywacje – demon schodzi na dalszy plan, bo przecież już zrozumiał, że nie jest prawdziwy… ale czy aby na pewno?

Brubaker wciąż opowiada nam historię Dylana w sposób nieliniowy, ale nie ma problemu ze śledzeniem fabuły. Tak naprawdę obserwujemy dwa wątki – mocno obyczajowy, poświęcony rodzinie (i jej tajemnicom) Dylana, relacji z Kirą, a także rozmyślaniom, czy wcześniejsze morderstwa da się jakoś usprawiedliwić. Drugi wątek to już wspomniany plan wyeliminowania Rosjan, którzy mogliby zdradzić jego tożsamość. Akcji w nim sporo, ale jednak nie wciąga nas w wir wydarzeń – nie przechodziłem przez kolejne panele z zapartym tchem. Dylan tym razem działa na tyle metodycznie, że nie mamy wątpliwości, że mniej będzie niespodzianek – prędzej czy później uda mu się zrealizować cel. Natomiast na budowanie napięcia odpowiada głównie wspomniana nieliniowość.

„Trudno jest mieć wyrzuty sumienia z powodu martwego pedofila” – przyznaje Dylan, ale to tylko próba racjonalizowania swoich zbrodni. W końcu na liście ofiar pojawiły także osoby, które wcale na śmierć nie zasłużyły. Najlepszym lekarstwem na całą sytuację jest oczywiście czas, ale nasz główny bohater sam zauważa, że wyrzuty sumienia ustępują szybciej niż się tego spodziewał… Swoją drogą fakt, że Dylan jest narratorem „Zabij albo zgiń”, sprawia, że seria zyskuje w moich oczach. Brubaker pozwala nam zajrzeć w głąb umysłu mściciela z przypadku, by udowodnić, że motywacje nigdy nie są tak proste w interpretacji jak rezultaty.

Polskim wydawcą komiksu jest Non Stop Comics.

Dodaj komentarz