Giant Days #4

Kryzys wieku studenckiego

Każdy student w końcu przechodzi kryzys. Czy na pewno wybrał dobry kierunek albo uczelnię? A może w ogóle studia to nie był dobry pomysł i lepiej wrócić do domu, wspomóc rodzinny interes albo zdobyć doświadczenie w jakiejś profesji, zamiast zasilać szeregi bezrobotnych menedżerów? Nie dziwi mnie więc, że w czwartym tomie „Giant Days” pojawia się taki wątek – oczywiście osobą o najmniejszym samozaparciu okazuje się Esther, która zdobywa się na tak desperacki krok jak rozpoczęcie pracy w lokalnej piekarni. Ale dobrze się domyślacie, że przyjaciółki nie pozwolą jej tak łatwo pożegnać się z uczelnią.

Czytając najnowszy tom, pomyślałem, że to już ten moment w serii, gdy wypadałoby trochę więcej czasu poświęcić mniej generycznym wątkom. Problem ze znalezieniem mieszkania, współlokatorów, pracy – prawdziwe i wiarygodne, ale to mogłoby się przydarzyć każdemu. Podobnie jak permanentny dla studenckiej braci stan bankructwa. Sporo już wiemy o bohaterkach, można by to było wykorzystać. Susan studiuje medycynę, ale pojawia się to tylko jako element charakteryzujący jej postać. A gdzie rozterki związane z tym ultraciężkim kierunkiem? Gdzie nieludzkie zmęczenie opisane w inny sposób niż wzmożone zapotrzebowanie na redbulle? Z kolei Esther kolejny raz wplątuje się w związek bez przyszłości, którego genezę stanowi zwierzęce przyciąganie. Już to widzieliśmy, może warto eksplorować wątek jej emocjonalnego ADHD?

Wiem, że zaraz sporo osób zaprotestuje – „Ale po co? To komedia, niepotrzebne są tutaj takie ciężkie obyczajowe tematy”. Jasne, to seria komediowa, ale nie jest to jakiś twór w stylu komediowego filmu akcji, lecz doszukiwanie się komizmu w codziennych sytuacji. Hmm, brzmi to podobnie jak opis wielu historii obyczajowych… Także jestem przekonany, że wspomniane wątki dałoby się kreatywnie rozwinąć, nie rezygnując z dotychczasowego tonu narracji.

Żeby nie było – wciąż jestem zachwycony „Giant Days”. Dziewczyny są niezmiennie bezgranicznie bezpretensjonalne, a ich przygody i absurdalne sposoby na radzenie sobie z przeciwnościami losu wywołują banana na mojej twarzy. Gdy brakuje im pieniędzy, nie wybierają najprostszego rozwiązania i kariery kelnerek. Zamiast tego postanawiają nakręcić film (a nawet dwa). Gdy szukają mieszkania, są gotowe zwiedzić każdą norę – przestraszone, ale dzielne. Miło chociaż myślami wrócić do czasów, gdy każda decyzja była jeszcze odwracalna.

Polskim wydawcą komiksu jest Non Stop Comics.

Dodaj komentarz