Nienawidzę Baśniowa #1

Słodka masakra

W świecie filmu Tim Burton uchodzi (uchodził?) za freaka z trudną do ogarnięcia wyobraźnią, który jest niezwykle zdeterminowany w urzeczywistnianiu swojej wizji. Cóż, przy Skottiem Youngu stary dobry Tim jest niczym emerytka doceniana za szydełkowane wzory. „Nienawidzę Baśniowa” to jazda bez trzymanki, uzależniająca niczym słodkie batoniki (gdyby tylko słodkie batoniki tryskały krwią przy rozgryzaniu). Czy znaczy to, że komiks jest brutalną publikacją tylko dla dorosłych? Niekoniecznie.

Zawiązanie akcji w serii autorstwa Younga należy do bardzo prostych – w imię jak najkrótszej ekspozycji. Główna bohaterka, Gerturde, w wieku kilku lat trafia do tytułowego Baśniowa. Przez kolejnych dwadzieścia siedem lat stara się z niego wydostać. I tyle. Mamy więc nieco stetryczałą, trzydziestoparoletnią furiatkę w ciele małej dziewczynki, która bezskutecznie próbuje znaleźć klucz, który pozwoli jej opuścić bajkową krainę. Jej poszukiwania nie należą do pokojowych – trup ściele się gęsto, obrywają nie tylko lokalsi, ale nawet i ciała niebieskie – Księżyc i towarzyszące mu gwiazdy z przerażeniem spoglądają na dziewczynkę. W zasadzie całe Baśniowo jest terroryzowane przez Gerturde, ale my kciuki trzymamy za zielonowłosowego demona z toporem, a nie za biedny ciemiężony lud.

„Nienawidzę Baśniowa” to nie komiks, w którym drżącymi rękami przekładamy strony, bo drżymy o los głównej bohaterki. To komiks, który chcemy pochłonąć za jednym posiedzeniem, bo chcemy się dowiedzieć, co jeszcze zrodziło się w chorej głowie (in a good way) scenarzysty i rysownika. Skottie Young postanowił się nie ograniczyć. Bawiąca się konwencją baśni seria zachwyca nagromadzeniem pomysłów i chociaż momentami wygląda jak przemieszana zawartość żołądka wyobraźni Younga, zupełnie to nie przeszkadza. Autor na komiksowe karty wrzuca wszystko, ale nie komplikuje to przesadnie świata, bo pomysły tak szybko jak się pojawiają, są unicestwiane.

A jakie piękne jest to unicestwianie! Komiks jest niesamowicie brutalny, ale w cartoonowy sposób. Nie jest to oczywiście publikacja dla dzieci, ale kreska Younga zabija precyzyjną słodkością. I chociaż „Nienawidzę Baśniowa” pod względem fabuły nie zaskakuje i nawet nie próbuje nas specjalnie zaangażować, to sam pomysł na serię i rewelacyjna oprawa graficzna sprawiają, że będę sięgał po kolejne tomy i nigdy nie opuszczą one mojej kolekcji.

PS. Komiks został przetłumaczony rewelacyjnie. W oryginale pełno jest neologizmów malowniczo zastępujących wulgaryzmy. Nasza polska wersja nie jest gorsza, co dodaje komiksowi kolejną dawkę dowcipności.

Dodaj komentarz