Uchyliwszy kaszkietu

Jesienny kameleon

Zastanawiałem się, od czego zacząć ten wpis i chociaż rozważałem różne opcje, to marynarka uparła się, żebym najpierw opowiedział o niej. Nie lubię, gdy ktoś wysuwa żądania zamiast poprosić, ale musiałem się z marynarką zgodzić, że faktycznie ma całkiem ciekawą historię. Kupiłem ją na Allegro za kilkadziesiąt złotych. Skusiło mnie kilka rzeczy: cena, wysokiej jakości materiały (wełna i wiskoza), a do tego retro wzór, którego próżno szukać w kolekcjach naszych marek. No i cena. Chociaż ta ostatnia okazała się zwodnicza. Niby za marynarkę zapłaciłem niedużo, ale drugie tyle kosztowały poprawki krawieckie – jeśli dobrze pamiętam, całość trzeba były wytaliować i nieco skrócić.

To ten rodzaj marynarki, który raczej nie pozostawia obojętnym. Jak wspomniałem, kolor i wzór są mocno retro, przywodzą na myśl dość konserwatywny brytyjski styl (swoją drogą marynarka made in UK). Do tego szerokie klapy i zauważalne wypełnienie ramion (którego akurat nie jestem fanem, ale nie chciałem już więcej inwestować w to okrycie). Niektórzy powiedzą, że wygląda dziadkowo. Cóż, ja uważam, że niektóre rzeczy są ponadczasowe. Ja się zakochałem w tej kracie, która zachęca mnie, by sięgać po rzadziej noszone części garderoby.

Prezentowany zestaw to dość typowa stylizacja typu niski kontrast – wszystkie części garderoby w podobnych odcieniach ochry, beżu, brązu i wypłowiałej zieleni. Mogłoby się wydawać, że przy braku kontrastów będzie nudno, ale chyba zgodzicie się, że jest całkiem ciekawie, prawda? Gdy brakuje kontrastów, można pobawić się właśnie odcieniami czy fakturami materiałów. Możliwości jest naprawdę wiele, dlatego nie ograniczajcie się do ciemnych marynarek i białych czy błękitnych koszul. Jasne, takie zestawienie prawie zawsze się sprawdza, ale gdzie tu miejsce na odrobinę nawet nie szaleństwa, lecz po prostu życia?

Sesja została zrealizowana, gdy jesień zebrała już swoje żniwa i pozbawiła drzewa liści. Gdybyśmy zrobili zdjęcia miesiąc wcześniej, prawdopodobnie mógłbym zlać się z tłem jak kameleon. Tylko czy to źle? Ja w tym zestawie czułem się świetnie, zupełnie jakbym został kapłanem jesieni. Fajne uczucie.

O marynarce już trochę napisałem. Najpierw dobrałem do niej golf – zamiast koszuli, bo robi się już coraz chłodniej. O dziwo produkt z Zary, która słynie dziwacznych krojów i tragicznych materiałów. A tu proszę – 100% bawełny i niebanalny kolor. Skoro już wiedziałem, że idę w niski kontrast, to spodnie mogłyby być tylko jedne – sztruksy. I chociaż ten rodzaj spodni kojarzy się z niespecjalnie stylowo ubranymi studentami politechniki (swoją drogą, sam jestem absolwentem Politechniki Warszawskiej), to tak naprawdę wszystko zależy od kroju. Ja mam model slim, który dobrze się układa i jest uniwersalną bazą jesiennych stylizacji. Natomiast gdyby spodnie były workowate, to nie miałoby znaczenia, z jakiego materiału zostały zrobione, a i piękna marynarka by nie pomogła.

Dałem kaszkiet w tytule wpisu, a prawie bym o nim zapomniał. Otrzymałem go od polskiej marki EM Men’s Accessories. Wybrałem klasyczny kształt i nieco mniej klasyczny kolor – większość osób wybiera to nakrycie głowy w odcieniach brązów czy szarości. Kiedyś w życiu nie założyłbym kaszkietu – w efekcie nie wiedziałem, jak w nim wyglądam. Okazało się, że lubię odbicie w lustrze. Gdyby nie fakt, że każde nakrycie głowy obchodzi się dość brutalnie z moją fryzurą, pewnie codziennie jesienią chodziłbym w kaszkiecie.

 

Marynarka: Allegro

Golf: Zara

Spodnie: Mango

Kaszkiet: EM Men’s Accessories

Poszetka: EM Men’s Accessories

 

Dodaj komentarz