Royal City #1

Akwarelowe dusze

Tytułowe Royal City to miasto w stanie rozkładu. Zatrudnienie większości daje stara fabryka, od lat balansująca na skraju bankructwa. Można pomyśleć, że to powinno zbliżyć do siebie mieszkańców – wspólna praca, wspólni znajomi, sąsiedzi, o których można powiedzieć więcej niż samo imię. Jednak tak nie jest. Fabryka utrzymuje miasto przy życiu, ale tego życia nie kreuje. Takie jest właśnie rodzinne miasto rodziny Pike’ów – bohaterów obyczajowej serii Jeffa Lemire’a.

Wydarzenia wprawia w ruch zawał serca nestora rodziny. Ekstremalna sytuacja ściąga do miasta jego syna Patricka, niespełnionego pisarza. Z kolei żona starca tkwi przy szpitalnym łóżku i zastanawia się, kiedy pojawi się reszta rodzeństwa, zwłaszcza czarna owca – Richie, który swoim życiem oddaje stan ducha całego miasta i powoli dogrywa w coraz gorszych barach, robiąc sobie coraz większe długi.

Symptomatyczne jest, że jedyną stałą w życiu wszystkich Pike’ów jest efemeryczny Tommy – duch tragicznie zmarłego syna. Zupełnie jakby nie chcieli, żeby cokolwiek się poprawiło, posunęło do przodu. Wolą żyć przeszłością, trwać w zawieszeniu. Co ciekawe, Tommy’ego każdy widzi inaczej, ale nie w wieku śmierci, lecz jakby dorastał razem z nim, podobnie jak dojrzewają różnego rodzaju lęki.

Jeff Lemire znany jest głównie jako scenarzysta, ale jest także całkiem utalentowanym rysownikiem. Jego ulotny styl nie pasuje do każdego gatunku, co akurat nie dziwi, bo jest bardzo charakterystyczny. W przypadku osobistej, kameralnej historii takiej jak „Royal City” sprawdza się doskonale. Trudno nie widzieć podobieństwa między rozlewającymi się akwarelowymi kolorami, a zachowaniem bohaterów, którym ważne chwile przeciekają przez palce. Imponuje mi wrażliwość Lemire’a, niezależnie od gatunku, za który się bierze – czekam na więcej.

Dodaj komentarz