Grass Kings #3

Zachwiana niezależność

Trzeci tom „Grass Kings”, zwieńczenie trylogii, to jedna wielka kulminacja, ale czy można było spodziewać się czegoś innego? Autonomiczna społeczność – Królestwo Traw – które odrzuca zwierzchnictwo władz; wciąż nierozwiązana sprawa seryjnego mordercy, który może ukrywać się we wspomnianej społeczności; szeryf pobliskiego miasteczka, który wciąga w sprawę federalnych i nie może znieść niezależności Królestwa – to wszystko jest niczym beczka prochu, przy której ktoś staje z pochodnią.

Temu tomowi najbliżej ze wszystkim do historii kryminalnej. Seryjny morderca to wdzięczny temat, ale w poprzednich zeszytach stanowił bardziej tło niż oś fabularną. Szczerze mówiąc, nawet nie oczekiwałem, że ten wątek zostanie zamknięty, bo nie czułem takiej potrzeby. Istotniejsze było, jakie wywoływał emocje, jak bardzo zwiększał napięcie między Królestwem i jego samozwańczymi królami a przedstawicielami władz. Autor jednak pozwolił bohaterom doprowadzić śledztwo do końca i trudno mi jednoznacznie ocenić, czy rozwiązanie jest satysfakcjonujące. Ma sens, motywacje zabójcy są zrozumiałe, nie jest oczywiste i daje do myślenia. Z drugiej strony nigdy nie miałem poczucia, że jest to tak istotne, a stało się kluczowe w ostatnim tomie.

We wstępie wspomniałem, że ten tytuł jest wielką kulminacją, ale do szczytowego momentu dochodzimy gdzieś w połowie, a to co dzieje się później nosi znamiona przedłużonego epilogu. Nie mogę jednak uznać tego za wadę, bo ta seria nigdy nie obiecywała, że będzie kończyła się spektakularną eskalacją przemocy. Raczej zawsze sugerowała, że nie ma co liczyć na happy end, a każda kolejna decyzja bohaterów była emanacją nieuchronności. „Grass Kings” to świetna, zamknięta historia, która każdą stroną wprawiała mnie w nostalgiczny nastrój. To stylowy komentarz w temacie przemijania. Bohaterowie kurczowo trzymają się statusu quo, wierząc, że mają na to jakikolwiek wpływ, że mogą odrzucić zmianę i wpływ z zewnątrz. Jednak granice nawet takiej utopii jak Królestwo Traw w końcu pękają, więc lepiej je zawczasu otworzyć.

 

Dodaj komentarz