Pamiętnik księgarza

Wgląd w osobowość

„Kiedy negocjuję ze sprzedawcą cenę prywatnego księgozbioru, kolekcja jawi się jako wspaniała nagroda. (…) niesmak pojawia się, jak tylko książki wchodzą w twoje posiadanie, bo nagle zamieniają się w pracę” – ten krótki cytat z Shauna Bythella, autora „Pamiętnika księgarza” bardzo upraszcza jego stosunek do własnej profesji, a jednocześnie jest szalenie trafną syntezą jego całej książki. Jeśli marzy się Wam praca księgarza czy antykwariusza i szukacie lektury, która Was utwierdzi w przekonaniu, że dobrze zaplanowaliście karierę zawodową, lepiej nie sięgajcie po tę publikację. Shaun jest do bólu szczery i nie traktuje swojej pracy jako działalności misyjnej. Trudno się zresztą temu dziwić, bo jest właścicielem nieocieplonego antykwariatu na szkockiej prowincji. Shaun nie bywa sarkastyczny – to jego naturalny tryb działania.

Tytuł książki jest równie prostolinijny co jej autor – dostajemy dziennik, który przez cały rok prowadził Shaun. Każdy dzień to oddzielny wpis plus krótkie wprowadzenie na początku miesiąca. Kronikarski charakter książki trochę wyklucza fabułę – nie mamy tu zwrotów akcji ani napięcia, czy sklep przetrwa, a główny bohater nie postrada zmysłów. Zamiast tego poznajemy codzienność właściciela antykwariatu. Nie brzmi to może ekscytująco, ale możecie mi wierzyć, że jest naprawdę ciekawie.

Autor opisuje przeróżnych klientów, którzy przychodzą czy dzwonią do sklepu. Czasami można ich wrzucić do pewnej szufladki (próbujący się targować, przeglądający, ale nie kupujący itp.), a czasami są na tyle charakterystyczni, że trudno uwierzyć, że nie są postaciami fikcyjnymi. Bythell przedstawia klientów najczęściej w sposób złośliwy i na wskroś brytyjski, ale trzeba przyznać, że większość osób zasłużyła sobie na to swoim zachowaniem. Swoją drogą, to praca w antykwariacie uniemożliwia traktowanie klientów w sposób anonimowy. W markecie, sklepie odzieżowym czy punkcie sprzedaży sieci komórkowej tak naprawdę trudno powiedzieć coś o człowieku. Sprzedaje mu się produkt czy usługę i zapomina o sprawie. W antykwariacie jest inaczej, bo czytane książki w jakiś sposób definiują człowieka, zachęcają do dyskusji. Jak pisze sam autor: „Przeglądanie księgozbioru daj wgląd w życie właściciela, jego zainteresowania i w jakiejś mierze w jego osobowość. Teraz, nawet kiedy odwiedzam znajomych, przyciągają mnie półki z książkami, które mogą odsłonić przede mną jakąś ukrytą dotychczas prawdę o nich”.

„Pamiętnik księgarza” nie skupia się jednak tylko na klientach – w końcu to pamiętnik. Dowiadujemy się także o tym, co Shaun porabia w wolnych chwilach. Najczęściej (uwaga!) czyta książki, których ma pod dostatkiem (100 000 sztuk), łowi ryby, spotyka się ze znajomymi. Czasami zdarza mu się pokazać pazury, jak w sytuacji, gdy ustrzelił Kindle’a – naturalnego wroga antykwariuszy, trofeum najczęściej fotografowane przed odwiedzających. Jednak nie co ukrywać, że życie Shauna to The Bookshop. Wiąże się to z częstymi wyjazdami, by wycenić jakiś księgozbiór – wybrać książki o największym potencjale. Co ciekawe, najczęściej ludzie pozbywają się całych kolekcji, gdy ktoś umrze i nie wiadomo, co zrobić z wieloma kartonami czy regałami. „Często jest tak, że dzwoniący nadal jest pogrążony w żałobie, więc praktycznie niemożliwe jest, żeby smutek choć w niewielkim stopniu nie udzielił się i mnie”. Zastanawiam się, ilu antykwariuszy cierpi na depresję.

Jednak wbrew pozorom życie Shauna nie jest życiem męczennika. Chociaż od noszenia ton książek ma problemy z plecami i często musi wysłuchiwać tyrad klientów, to jednak kocha to, co robi, i potrafi zachować do tego dystans. Jego pamiętnik pozwala nam spojrzeć na jego życie bez zbędnych upiększeń, ale ze sporą dawką humoru. Na kartach książki pojawia się też sporo barwnych powracających postaci, na czele z Nicky, która najczęściej pomaga w sklepie – układa książki według własnego widzimisię, raczy szefa słodkościami znalezionymi w śmietniku za marketem czy uprawia marketingową partyzantkę. Poznajemy też Sandy’ego, wytatuowanego poganina, która wymienia drewniane laski na książki, Eliota, która lubi zostawić swoje buty w przypadkowym miejscu, czy pana Deacona – staruszka wbrew pozorom obeznanego z Internetem, który zwyczajnie woli zamawiać w antykwariacie, żeby wspierać lokalne sklepy.

„Pamiętnik księgarza” raczej nie przekona Was, by zatrudnić się w omawianymi przybytku. Za to dowiecie się, dlaczego antykwariusze nie lubią bibliotekarzy, jak Amazon powoli zabija branżę i jak Brytyjczycy wykorzystują humor, by radzić sobie z codziennością. „Ostatnio w lewej kieszeni spodni robiła mi się dziura, o której zapomina i ciągle wkłada tam drobniaki. Wieczorem, kiedy rozbieram się do łóżka, w lewym bycie znalazłem funta i 22 pensy” – podejrzewam, że czasami ten dodatkowy funt ma spory wpływ na budżet Shauna Bythella, ale wątpię, by zamienił swoją pracę na jakąkolwiek inną.

Dodaj komentarz