Infidel

Geneza strachu

Chociaż lubię niekonwencjonalne horrory („Uciekaj!” czy „Coś za mną chodzi”), to stosunkowo rzadko po nie sięgam w wersji komiksowej. Zastanawiałem się ostatnio, dlaczego tak się dzieje – przecież lubię komiksy, lubię grozę i lubię, gdy twórcy mają wolność artystyczną. Także półki powinny mi się uginać od horrorów w wydaniu graficznym. Z przyjemnością więc sięgnąłem po „Infidel”, ale po lekturze zrozumiałem, dlaczego wolę horrory w kinie.

Co stanowi o sile dobrego horroru? Moim zdaniem suspens i umiejętne zaskakiwanie odbiorcy. W filmie łatwo to uzyskać, bo nie wiemy, jak będzie wyglądać kolejny kadr, a do tego mamy dźwięki i muzykę, która genialnie budują atmosferę. W powieści autor musi sobie radzić tylko przy użyciu tekstu, ale również jest w stanie stworzyć immersyjne doświadczenie. Natomiast w przypadku komiksów moim zdaniem horror jest wyjątkowo trudnym gatunkiem – to niemal niemożliwie prawdziwie zaskoczyć czytelnika. Jasne, można zbudować niespokojną atmosferę, epatować przemocą czy chorymi wizjami, ale nie (tylko) tego oczekuję po horrorze.

Także podobnie jest w przypadku „Infidel” – nie przestraszyła mnie lektura tego komiksu, ale na szczęście ma on drugie dno, które sprawia, że całość zmusza do refleksji. Niby mamy do czynienia z oklepanym motywem nawiedzonego domu – kilka miesięcy temu wybuchły w nich bomby, a zamach przypisano muzułmańskiemu rzekomemu terroryście. Budynek przetrwał wybuchu i pożar. Część mieszkańców w nim zostało, wprowadziło się kilku nowych – w tym główna bohaterka Aisha ze swoim mężem i przybraną córką. Aisha ma ciemną skórą i jest wyznawczynią islamu – we współczesnych Stanach połączenie nieszczególnie wyczekiwane przez sąsiadów. Szybko Aisha zaczyna odczuwać wpływ złej energii – zarówno ze strony domu, jak i innych lokatorów, którzy nie mają się za rasistów, ale bywają mistrzami pasywnej agresji. A może tak ich tylko postrzega Aisha i jej najlepsza przyjaciółka Medina?

Wkrótce zła energia nabiera bardziej materialnych kształtów i rozpoczyna się seria tragedii – po upadku ze schodów ginie teściowe Aishy, a je córka trafia do szpital. A to dopiero początek. Czym jest ta energia? Czy szuka odkupienia? A może karmi się niewypowiedzianą ksenofobią? Komiks stawia ciekawe pytania i pokazuje, że strach przed czymś obcym jest w nas bardzo głęboko zakorzeniony, stąd poniekąd kwestionuje wartość tak gloryfikowanego człowieczeństwa.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Non Stop Comics.

Dodaj komentarz