Lonesome #1

Na tropie konfliktów

Nigdy nie byłem fanem filmowy westernów (no chyba, że w wydaniu Quentina Tarantino), ale jakoś nie odstręcza mnie to od komiksów koncentrujących się na tym dzikim okresie. Ciekawe, że ich autorami często wcale nie są Amerykanie, lecz Europejczycy – to dość popularny gatunek w komiksie frankofońskim. Należy do niego również wydawana u nas od niedawna seria „Lonesome”.

W całej historii najciekawszy jest setting – pogranicze Kansas i Missouri, miejsce styku Północy z Południem, przeciwników niewolnictwa z jego zwolennikami. A wszystko przed wybuchem wojny secesyjnej. Nie trzeba nawet tworzyć konfliktów, bo rodzą się same. W takie miejsce trafia nasz główny bohater – bezimienny Samotnik, który ma dość prosty cel: wymierzać sprawiedliwość. Podąża śladem kaznodziei Markhama, który wraz z okrutną bandą organizuje kolejne samosądy. Więcej fabuły nie będę zdradzał, ale dodam, że nie jest takie oczywiste, kto jest mocodawcą kaznodziei, ale ewidentnie komuś zależy na podżeganiu konfliktu.

Warto dodać, że Samotnik nie jest zwykłym rewolwerowcem – przy bezpośrednim kontakcie z osobą miewa różne wizje, np. widzi mgnienia przeszłości. Zastanawiam się, jak to zostanie wykorzystane w kolejnych tomach, bo póki co to umiejętność, której mógłby nie mieć. Niespecjalnie też pasuje do tonu całej opowieści, ale muszę zaufać scenarzyście, że to wszystko finalnie będzie stanowiły spójną całość.

To pierwszy tom, więc nie można nie wspomnieć o warstwie graficznej – w końcu dla wielu osób jest kluczowa. „Lonesome” to pod tym względem bardzo poprawny komiks. Realistyczną kreskę trudno jednak uznać za jakiś wielki atut – po prostu jest okej, chociaż czasami twarze bohaterów w tajemniczy sposób tracą swoje charakterystyczne rysy i przybierają na wadzę kilka kilogramów przez co przypominają nieco vintage’owe reklamy. Nie przeszkadza to w odbiorze, ale trochę wybija z rytmu. Ale gdy ma być dynamicznie – jest. Brakuje jednak nieco dużych paneli na stronę czy chociaż połowę. Może w kolejny tomie, po który planuję sięgnąć.

Dodaj komentarz