Kosmiczne rozterki

W przyziemnej formie

W naszych czasach filmy i seriale najczęściej do naszych domów dostarczane są kablem – czy to w ramach kablówki, czy streamingu. Być może niedługo telewizja w ogóle nie będzie emitować sygnałów radiowych. A wtedy „obserwujące nas obce cywilizacje zaczną się zastanawiać, czy nasz gatunek wymarł”. Niby logiczne – skoro nie będzie swobodnie rozchodzących się we wszystkich kierunkach fal radiowych, które przemierzają wszechświat i mogą być wyłapane przez inne inteligentne formy życia, to trudno będzie im odkryć, że na małej niepozornej planecie rozwinęła się cywilizacja. Powtórzę – niby logiczne. Ale ile razy sami z siebie doszliście do takich wniosków? Neil deGrasse Tyson nie głosi prawd objawionych w swojej najnowszej książce. Za to kolejny sprawia, że kosmiczne sprawy stają się dużo bardziej przyziemne.

To już trzecia książka z serii tego autora wydana w Polsce. Ponownie jest to zbiór esejów. Taka forma ma ogromną przewagę nad książką poświęconą jednemu zagadnieniu – łatwo możemy pominąć mniej interesujące nas rozdział i nie przeszkodzi nam to w zrozumieniu dalszych rozdziałów. Poza tym poszczególne eseje mają zazwyczaj kilkanaście stron – taką objętość łatwiej przełknąć osobom, które mają rzadką styczność z (astro)fizyką. Chociaż oczywiście nie tylko do tej dziedziny nauki nawiązuje autor – w rozdziałach o powstawaniu życia siłą rzeczy sporo jest chemii. Ale spokojnie, nie znaczy to, że Tyson zarzuca opisami skomplikowanych reakcji. Ten pan doskonale wie, że anegdoty i ciekawostki ułatwiają przyswajanie wiedzy. Dlatego m.in. dowiadujemy się, że w 1937 roku po raz pierwszy udało się zsyntezować w laboratorium pierwiastek, które nie został odkryty w przyrodzie – technet.

Fizyka, chemia, a co z biologią? W roli trzecioplanowej, ale też czasem występuje. Tyson przywołuje hipotezę Gal z lat siedemdziesiątych – zakłada ona że „wszystkie żywe istoty na Ziemi działają łącznie jak jeden kolektywny organizm, który nieustannie (lecz nieświadomie) reguluje skład ziemskiej atmosfery oraz jej klimat w taki sposób, aby podtrzymać istnienia życia, a co z tym idzie, podtrzymać istnienie ciekłej wody”. Kontrowersyjna teoria, ale jest doskonałym dowodem na to, jak bardzo ludzie chcą zrozumieć otaczających ich świat. Czasem prowadzi to do przełomowych odkryć, czasem do bajkopisarstwa, ale determinacja jest godna podziwu. Swoją drogą, dlatego trzeba patrzeć w gwiazdy. Astrofizyka może wydawać się bardzo abstrakcyjna, dla wielu – niepotrzebna. Jednak moment, w którym postanowimy się ograniczać tylko do naszej planety, będzie początkiem końca naszego gatunku.

„Kosmiczne rozterki” traktują m.in. o roli wody we wszechświecie, tworzeniu się molekuł, czarnych dziurach czy relacji nauki z religią. Podejrzewam jednak, że wielu czytelników najbardziej zaciekawią eseje o życiu we wszechświecie – w końcu ciągle się zastanawiamy, czy jesteśmy sami w tym bezmiarze przestrzeni i czasu. Chyba nikt już nie oczekuje, że znajdziemy na Marsie jakieś ukryte w kraterach zabudowania. Ale za to Europa – księżyc Jowisz – przyciąga uwagę wielu naukowców. Wiecie dlaczego? Według prawdopodobnej teorii pod ruchomym płytami lodu o grubości kilkunastu kilometrów znajduje się olbrzymi ocean, a w nim… Tego możemy się tylko domyślać, ale jeśli gdzieś szukać życia w Układzie Słonecznym, to właśnie tam. Już kiedyś o tej teorii słyszałem, ale to „Kosmiczne rozterki” sprawiły, że zapragnąłem ten temat zgłębić.

Tyson jest tak skutecznym popularyzatorem nauki, bo zdaje sobie sprawę, że czytelników łatwo odstraszyć, używając tylko żargonu i nadając całości charakter akademickich rozważań. Dlatego w swojej książce nie stroni od popkultury. W rozdziale „Życie we wszechświecie” pozwala sobie na odrobinę złośliwości i komentuje pomysły różnych filmowców, którzy zdają się zupełnie zapominać o logice. Kuriozalnym przykładem jest „Dzień niepodległości”, w którym obcy zostali pokonani przez wirusa komputerowego, więc jak zauważa Tyson, potężny statek matka musiał być zarządzany przez system Apple’a. Raczej mało prawdopodobne, prawda? Humor w książce o astrofizyce zdecydowanie ułatwia lekturę, ale i bez tego „Kosmiczne rozterki” są zaskakująco lekką lekturą. Polecam.

2 thoughts on “Kosmiczne rozterki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *