Postapokaliptyczny makeover

Piękno rdzy i zadrapań

Nie jestem koneserem gatunku, ale bardzo lubię klimaty postapo, więc w mojej kolekcji znajdują się POPy zarówno z „Mad Maxa”, jak i „Fallouta”. I właśnie POP z tego ostatniego uniwersum ostatnio do mnie trafił. Postać w klasycznym power armorze wygląda świetnie, ale miałem do niej jedno zastrzeżenie – wygląda jakby właśnie opuściła fabrykę zabawek (no w sumie…), a nie wróciła z walk na pustkowiach. Także stało się dla mnie jasne, że trzeba będzie ją przemalować.

Tak wyglądała na początku:

A tak po postapokaliptycznym make-overze:

W tym przypadku jedno zdjęcie mówi faktycznie więcej niż 1000 słów, więc nie będę lał wody i zostawiam Was sam na sam z galerią. A tak słowem wstępu – najpierw całość pomalowałem sprayem na czarno, żeby zrobić dobry podkład i żeby farba lepiej się trzymała. Potem pomalowałem metaliczne części, a na końcu pancerz na mocny niebieski kolor. Na tym etapie jeszcze nie wyglądało to za ciekawie, ale wiedziałem, że to dopiero początek drogi.

Potem nastąpiło to, na co czekałem, czyli postarzanie – dodawanie kolejnych warstw farby, zacieków czy rdzy (pierwszy raz wykorzystałem pigmenty modelarskie – fajna sprawa). Do tego prawie że zafundowałem całej figurce kąpiel w farbie typ wash, żeby została w szczelinach i przyciemniła całość.

I w ten sposób uzyskałem finalny efekt.

Jak zawsze zachęcam Was do robienia customów. Nie trzeba od razu bawić się w dorabianie nowych elementów czy nawet head-swap. Czasem wystarczy całość przemalować. Przypominam, że na www.popvinyl.pl wciąż możecie kupić mnóstwo POPów po 50 zł za sztukę, więc może warto upolować coś właśnie na swojego pierwszego customa?

A tutaj jeszcze mała zapowiedź dioramy, nad którą pracuję. Oczywiście ten kanister to tylko jeden z elementów, który się na niej znajdzie, ale pewnym stopniu oddaje jej klimat.

Dodaj komentarz