Dymem w obiektyw

POPy w plenerze

Jakiś czas temu kupił wynalazek w postaci dymu w sprayu – zawsze podobały mi się zdjęcia figurek z delikatną mgiełka, ale dotychczas zazwyczaj dodawałem ją w post produkcji. Niestety to żmudna robota i nie zawsze wychodzi tak, jakbym chciał. Mgła lub dym dodane na samym planie zdjęciowym są trudniejsze do opanowania, ale wyglądają bardzo organicznie, a poza tym mają też na oświetlenie czy odbicia światła (albo ich brak) – to dlatego trudno to odtworzyć w Photoshopie. Z całej sesji jestem bardzo zadowolony, ale z samego dymu w sprayu niespecjalnie – nie tworzy gęstej, wolno opadającej mgiełki. Bardziej przypomina aerosol wytwarzany np. przez odświeżacz powietrza. Ponieważ poświęciłem sporo czasu na zdjęcia, ale to finalnie wszystko wygląda tak, jak zaplanowałem, ale zamiast zrobić 2-3 zdjęcia każdego z POPów, musiałem strzelać po kilkanaście fotek. Otoczony przez leśne, żądne krwi komary. Jednak poświęcenie się opłaciło. Chyba.

 

Dodaj komentarz