Gandalf w obiektywie

Jak fotografować POPy

Jakiś czas temu do mojej kolekcji dołączył epicki Gandalf na orle (a konkretnie na Gwaihirze) i od początku wiedziałem, że sesja zdjęciowa to tylko kwestia czasu. Nie spodziewałem się jednak, że wytrzymam zaledwie jeden dzień, zanim ustawię Gandalfa przed obiektywem. Przy okazji robienia zdjęć, pomyślałem, że warto zrobić nie taki mały making of, lecz tutorialowy artykuł.

Podczas sesji zrobiłem trzy zdjęcia i tutaj od razu mały tip – marnotrawstwem dla mnie byłoby zrobienie tylko jednego zdjęcia po przygotowaniu całej scenerii. To trochę jak z lokacją filmową – producent dąży do tego, by jak najwięcej scen nakręcić w jednym miejscu, bo to pozwala na efektywność kosztową. Oczywiście trudno porównywać domowe fotografowanie do hollywoodzkich produkcji, ale jeśli macie ograniczony czas na zdjęcia, na pewno docenicie taką oszczędność.

Od początku było dla mnie oczywiste, że Gandalf będzie wśród chmur – taki orzeł nie może przecież siedzieć na gałęzi jak pospolity wróbel. W związku z tym musiałem zadbać o odpowiednie tło. Miałem trzy opcje. Opcja pierwsza – sfotografować POPa na tle nieba. Sporo ograniczeń, mało ciekawe tło. Opcja druga – ustawić za POPem zielony czy niebieski brystol i potem wszystko dopracować w Photoshopie. Opcja trzecia – ustawić za POPem tło, by uniknąć późniejszego wycinania tła w programie graficznym. Wybrałem opcję trzecią. Mogłem albo wydrukować zdjęcie, albo skorzystać z monitora. Dlaczego monitor? Łatwiej, taniej i w każdej chwili mogłem zmienić tło. Oczywiście problemem są różnego rodzaju refleksy, ale jak dobrze ustawicie monitor i aparat, to uda się tego uniknąć. W ramach ciekawostki polecam ten making of o „Niepamięci”, gdzie wykorzystano w wielu scenach front projection właśnie po to, by uniknąć green screenów. Efekt był znakomity.

Pewnie zastanawiacie się, skąd wziąłem zdjęcie. Z Internetu oczywiście;) Obydwa zdjęcia (także to użyte jako tło grafiki na końcu artykułu) znalezione na darmowych stronach. Tak się prezentują w oryginale – tło 1, tło 2.

Skoro Gandalf z Gwaihirem mieli być w chmurach, to potrzebowałem… chmur. Mogłem dodać je później w Photoshopie (co też zrobiłem), ale jednak zawsze staram się używać rekwizytów, bo to pomaga uzyskać wiarygodne ujęcia. Nie ma nic złego w tym, bo potem całość podrasować na komputerze, ale im więcej uda się uchwycić aparatem, tym lepszy efekt końcowy. Jeśli nie widzieliście, obejrzyjcie „Mad Max: Fury Road” – w filmie jest sporo CGI, ale dodawano np. ściany kanionu czy chmury w piaskowej burzy, ale to co najważniejsze (pościgi, eksplozje, popisy kaskaderskie) zrealizowano na planie i to naprawdę czuć.

Gdy robię zdjęcia, na których coś unosi się w powietrzu (np. https://www.instagram.com/p/BzLlonvozMd/), zazwyczaj stosuję prosty trick – robię dwa zdjęcia. Na jednym jest element/POP, który ma się unosić w powietrzu (jest na czymś postawiony), a na drugim zdjęciu w ogóle nie ma go ani podstawki. Wtedy łatwo dwa takie zdjęcia połączyć – lepsze to od usuwania w Photoshopie podstawki przez klonowanie okolicznych rejonów. Tym razem zdjęcia akurat nie wyszły identyczne – POP stał na kartonie, a jest na tyle ciężki, że po jego zdjęciu chmury na patyczkach ustawiły się inaczej, ale nie przeszkodziło to w finalnej obróbce.

No właśnie. Obróbka. Ja zdjęcia obrabiam najpierw w Lightroomie (import zdjęć w formacie RAW prostu z aparatu), gdzie poprawiam balans bieli, ostrość, cienie, usuwam aberrację chromatyczną itp. A później, jeśli jest potrzeba, przesiadam się do Photoshopa, żeby coś usunąć albo dodać. W tym przypadku w Photoshopie musiałem skleić dwa zdjęcia i usunąć patyczki podtrzymujące chmury z waty. Dodałem też parę chmur, żeby podkręcić wygląd całości i żeby na pierwszy rzut oka nie było widać, co było rekwizytem, a co zostało dodane na końcu. Poniżej podgląd warstw z samymi chmurami.

I to byłoby na tyle. Cały proces wydaje się trochę skomplikowany, gdy się go opisuje, ale ja działam już trochę automatycznie. Z drugiej strony ciągle pozwalam sobie na różnego rodzaju eksperymenty, a to jest najprzyjemniejsze w fotografowaniu POPów. Zawsze zaczynam z jakimś pomysłem, ale nigdy nie jestem pewny, na czym skończę.

Dajcie znać, czy podobał Wam się taki tutorial w formie artykułu, a pomyślę o kolejnych:)

Dodaj komentarz